wtorek, 18 grudnia 2012

Robert Patoleta: "W show-biznesie nic nie zniesmacza. Wszystko dozwolone" (wywiad)

Show-biznes od kuchni. Stale ostatnio myślę o tym, jak Wam o nim mówić, jak o nim opowiadać. Czy w ogóle warto obnażać działalność tej machiny, czy to nie pozbawi Was frajdy z obcowania z tym światem? Jedno jest pewne: to, co możecie obserwować na serwisach plotkarskich, w telewizji i prasie to efekt końcowy długiej i skomplikowanej pracy PR-owej. W show-biznesie nie ma przypadków, nie ma przypadkowych karier.
Rozmawiałam o tym ostatnio z jedną z najbardziej szczerych osób, jakie poznałam w mediach. Człowiek, który jest w Polsce specjalistą od show-biznesu, bo nie dość, że przeprowadził już setki rozmów z celebrytami, to jeszcze o tajnikach tego świata pisze interesująco na swoim blogu: tutaj. Ma swoich przeciwników i zwolenników. Ja sama bardzo cenię go za szczerość i życzliwość. Zresztą przeczytajcie sami.

Rozmowa z Robertem Patoletą. Specjalnie dla Was : ) 

Fot. Konrad Werkowicz


Showbiznesodkuchni.com: Jaki jest show-biznes w Polsce? Czy on w ogóle istnieje?
Robert Patoleta: Show-biznes w Polsce próbuje istnieć, ale jest bardzo słaby, bardzo biedny. Mam pewne porównanie z prawdziwym biznesem, z dziedzinami gospodarki, które naprawdę idą do góry i w zestawieniu dokładnie to widać - od strony finansowej show-biznes jest słaby, tu nie ma w ogóle pieniędzy, celebryci walczą o sponsorów, prawie zagryzając się nawzajem. I nie dość, że tych pieniędzy jest mało, to jeszcze naprawdę ciężko je zdobyć. Sponsorzy zdają sobie sprawę z tego, że show-biznes polega na blichtrze, ale przy tym nie generuje zbyt wielu zysków. 

Showbiznesodkuchni.com: Jak definiujesz celebrytę?
Myślę że definicja celebryty trochę się zmieniła w ostatnich latach. To już nie jest tylko osoba znana z tego, ze jest znana. Kiedyś wystarczyło wymyślić jakiś news, plotkę o romansie i już można było robić karierę. Dzisiaj to już za mało. Dziś, żeby się wybić, najlepiej mieć pieniądze na start, zainwestować, np. kupić sobie artykuły w serwisach plotkarskich. Z tych nowych celebrytów, którzy się pojawili w tym roku, większość tak zrobiła. Za dużą kasę. Plotki chodzą, że za jeden artykuł trzeba zapłacić minimum 20 tys. zł.

Showbiznesodkuchni.com: Masz swoich ulubionych celebrytów?
Oj, bardzo wielu, trudno byłoby mi ich nawet wymienić. Świetnie rozmawia mi się m.in. z Małgosią Kożuchowską, Joanną Koroniewską, sympatyczną Martą Grycan, Michałem Pirógiem.

Showbiznesodkuchni.com: Twoi rozmówcy Ci ufają?
Różnie, niektórzy mnie lubią, inni nie. Ale chyba większość obdarza mnie pewnym zaufaniem. Ja raczej staram się podchodzić do ludzi, z którymi rozmawiam z dużą dozą sympatii i wyrozumiałości. Lubię ich, nikomu źle nie życzę, nie jestem zawistny. 
Fot. Konrad Werkowicz

Showbiznesodkuchni.com: Twoje wywiady są nietypowe, bezpośrednie pytania często szokują Twoich rozmówców.
Założyłem sobie na samym początku, ze muszę być inny, moje pytania nie mogą być sztampowe. Zawsze chcę pokazać przede wszystkim prawdę o danym celebrycie. Czasem sama reakcja rozmówcy na banalne pytanie albo takie, które jest odbierane jako nieodpowiednie, dużo nam o nim mówi. Podczas studiów psychologicznych nauczyłem się tego, by do każdego człowieka podchodzić indywidualnie i nie oceniać go przez pryzmat stereotypów i plotek. A pracując w mediach wiem, że media te stereotypy i plotki tworzą. Często rujnując przy tym całkowicie wizerunek celebryty.

Showbiznesodkuchni.com: Co Cię fascynuje w show-biznesie?
Mnie w tej pracy zawsze fascynowała jedna sprawa: sposoby manipulacji. Studiowałem psychologię i właśnie podczas studiów zaczęło mnie interesować, jak ludzie potrafią wykorzystywać innych. Inaczej mówiąc; jak działa PR, promocja, reklama, marketing. To jest bardzo ciekawe! W show-biznesie to jest jeszcze o tyle ciekawsze, że jest zakamuflowane, to nie jest takie oczywiste. Pojawia się jakaś informacja i dzieli ludzi – są ci, którzy będą za osobą, której ten news dotyczy i ci przeciw niej, ale zawsze pojawią się ludzie, którzy chętnie wyłożą na to pieniądze. Bo jak wiadomo – najlepiej sprzedają się informacje negatywne. 

Showbiznesodkuchni.com: Pamiętasz jakąś sytuację w show-biznesie, która Cię zniesmaczyła?
W show-biznesie nic nie zniesmacza. Wszystko jest dozwolone. Powiem Ci jedną rzecz; już parę lat funkcjonuję w show-biznesie i widzę, jak te celebrytki się zmieniają. Między innymi Doda. Poznałem ją 10 lat temu, kiedy jeszcze zupełnie inaczej wyglądała, inaczej się zachowywała. Myślałem, że jest na tyle twarda, że się nie zmieni, ale jak widać nie ma takich osób. Sądziła, że będzie rządziła mediami, ale celebryta nie ma takiej siły, to media zaczęły rządzić nią. Być może do dziś nie zdaje sobie z tego sprawy. I jest wiele takich osób. Kolejny przykład: przemiana Mai Sablewskiej. Maja przez lata była szarą myszką, dopiero kiedy rozstała się z Dodą musiała się otworzyć, bo szukała pracy. Maja to jest w ogóle ewenement na skalę światową - zagranicą raczej nie zdarza się, żeby menadżerka artystów stała się taką typową celebrytką. Nigdy tak nie było. Maja przekroczyła pewną granicę.

Showbiznesodkuchni.com: Co Cię razi w show-biznesie?
Chyba to, że ludzie oficjalnie mówią do kamery jedno, a potem robią drugie. Obmawiają się nawzajem, krytykują. Zagranicą to nie jest aż tak bardzo widoczne, myślę, że to poniekąd taka polska specyfika. 

Fot. Konrad Werkowicz

Showbiznesodkuchni.com: Ale show-biznes to przecież żywy organizm, stale się zmienia, przekształca, rozwija.
To prawda. Podoba mi się to, że nasz show-biznes, mimo, że jest malutki, mimo, że jest biedny idzie jednak w dobrym kierunku, modowo i wizerunkowo wzoruje się na zachodnich rynkach. Jest coraz bardziej profesjonalny, co widać np. po pokazach mody, które są coraz bardziej podobne do pokazów z zagranicy. Sam mam takie sygnały, że dzięki temu rynki światowe coraz bardziej się Polską interesują. I wiem, że w kolejnych latach coraz więcej światowych marek z najwyższych półek będzie wkraczało do Polski, otwierało swoje butiki, a nawet robiło pokazy mody. Polska jest coraz bardziej doceniana. 

Showbiznesodkuchni.com: Wierzysz w przyjaźń w show-biznesie?
Nie, nie wierzę. Wierzę w dobro ludzi, ale nie w show-biznesie. Tutaj nie chodzi o to, żeby się z kimś zaprzyjaźnić – można być znajomym, ale do pewnego stopnia. Poza tym ja jestem w ogóle taką osobą, która ciężko zawiera przyjaźnie. 

Showbiznesodkuchni.com: Nie masz czasem dość tej pracy?
Czasami tak. Mam ostatnio takie pokusy, żeby wrócić do poważniejszych tematów, bardziej kulturalnych, tak, jak kiedyś. Ale ja 5 lat temu celowo wszedłem w show-biznes, nie kryję, że po to, żeby zarobić kasę. Mimo wszystko lubię ten świat.

8 komentarzy:

  1. wywiad rewelacja!!! wreszcie ktos szczerze o tym mowi

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się, że mam dość mieszane uczucia, co do tego Pana. Absolutnie nie podoba mi się sposób w jaki przeprowadza wywiady, to przede wszystkim, bo zawsze mam wrażenie, jakby chciał ośmieszyć gościa, albo jakby strzelając w niewygodne tematy, chciał go na czymś przyłapać. Nieudolnie. W roli odpowiadającego, sprawia wrażenie nieco bardziej sympatyczne, aczkolwiek nic odkrywczego tutaj nie padło. Pozdrawiam serdecznie :)

    #http://freaky-vanity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wywiad sam w sobie piękny, bardzo rzeczowy i przede wszystkim PRAWDA a to się ceni ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. spoko sie czyta

    OdpowiedzUsuń
  4. pogratulowac Robertowi szczerości.... :) brawo

    OdpowiedzUsuń
  5. beda nastepne wywiady???

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedy nastepna notka, Julia

    OdpowiedzUsuń