Rozwój osobisty

Rękodzieło nie ma przed nią tajemnic - zanim zajęła się wytwarzaniem stylowych torebek na szydełku, próbowała m.in. tworzenia dekoracji czy wianków, a nawet szycia firan. Ostatecznie zakochała się w ręcznym robieniu torebek, a kobiety pokochały oferowany przez nią styl i oryginalność. Katarzyna Celer, pasjonatka rękodzieła i artystka opowiada, jak powstają jej nietypowe dodatki.



— Skąd wzięła się pani pasja własnoręcznego tworzenia torebek?
— Moja droga do tego miejsca była długa. Nie lubię siedzieć i nic nie robić. Zaczęłam od wikliny papierowej, ale przygoda z nią trwała może rok. Później wykonywałam różnego rodzaju dekoracje, stroiki, wianki, ozdoby świąteczne, ale to też minęło. Potem zajęłam się stylizacją paznokci, szyciem, projektowaniem ubrań - to również trwało bardzo krótko. Co było dalej? Szycie firan! Uszyłam kilka do swojego domu. Nastąpiła chwila przerwy i gdzieś natrafiłam na piękne, kolorowe torebki robione na szydełku. Zakochałam się. Nie widziałam nic poza tym. Obejrzałam kilka zdjęć, filmików i... przeszłam do działania! Wkręciłam się na całego - uwielbiam tworzyć!


— A jak wygląda proces tworzenia?
— Zaczyna się od wybrania odpowiedniego sznurka. Prawie zawsze kupuję je przez Internet. Gdy już go mam, siadam i zasuwam! Najpierw robię spód, później przechodzę do boków. Zdarza się, że gdy zrobię już prawie całą torebkę, stwierdzam, że coś jest nie tak- trzeba ją spruć i cały dzień pracy na nic. Jednak gdy jestem zadowolona z efektu zaszywam każdą wieńczącą włóczkę. Potem wystarczy uszyć i wszyć podszewkę, czasem zamykaną na zamek, czasem na magnesiki, przyczepić łańcuchy, kółeczka i gotowe!

— To pewnie czasochłonny proces?
— Nigdy nie robiłam torebki od A do Z za jednym razem. Tworzę, kiedy mam czas, ale zdarza się też, że coś mnie natchnie. Wtedy niestety cała codzienna praca wokół idzie w kąt, a ja siedzę i szydełkuję. Chociaż... Myślę, że jeżeli plotłabym bez przerwy, to mogłoby to zająć mi ok. 8-12 godzin.

— Jaka grupa osób jest pani docelową grupą klientów?
— Moja grupa to głównie kobiety. Panie lubiące się czymś wyróżnić, szukające oryginalności, dobrego smaku, ale też potrafiące docenić moją pracę i serce, które w nią włożyłam.


—Skoro mówimy o grupie docelowej, wspomnijmy jeszcze o tych, którzy kreują modę. Gwiazdy i celebryci potrafią wydać fortunę na dodatek, jakim jest torebka, choć zdarzają się osoby, które stawiają na tradycję i nie czują potrzeby “lansu” - przykładem może być Ewa Bilan-Stoch. Czy jest szansa na to, że z biegiem czasu znane osoby zaczną promować niemarkowe, nietypowe dodatki?
— Wydaje mi się, że teraz na topie jest właśnie wyszukiwanie takich perełek. Każdy próbuje się wyróżnić, znaleźć to coś, czego nikt inny jeszcze nie miał. A i rękodzieło przeżywa dzisiaj swój renesans.

— A zdarzyło się już, że z pani usług rękodzielniczych korzystały też znane osoby?
— Wykonywaniem torebek zajmuje się od mniej więcej pięciu miesięcy, więc nie mam jeszcze zbyt dużych zasięgów, a celebryci byliby jakiegoś rodzaju sukcesem w mojej “karierze”. Ale oczywiście nie ma takiego wyzwania, którego bym się nie podjęła.

— Jak wiele osób (na podstawie pani doświadczeń) potrafi docenić takie rękodzieło- bo przecież niektórzy mogliby powiedzieć, że wystarczy pójść do sklepu, żeby znaleźć wymarzony dla siebie produkt?
— Takich osób nie ma zbyt wiele, chociaż mam wrażenie, że to się zmienia. Ludzie szukają nowości, dążą do oryginalności. Niektórzy są w stanie wiele zapłacić za coś wyjątkowego, lecz tylko wtedy, gdy jest to porządnie zrobione. Współczesny człowiek nie jest przecież głupi, nie lubi tandety, a produkty oferowane przez sieciówki są coraz niższej jakości.


— Czy w dzisiejszych czasach kupowania wszystkiego “na szybko” i często wywalania rzeczy po jednym użyciu jesteśmy jeszcze w stanie docenić urok rzeczy, której wykonanie zajęło mnóstwo czasu i serca?
— Myślę, że każdy człowiek jest inny. Osobiście spotkałam się zarówno z osobami, które nie przywiązują wagi do tego o kupują i robią to nie zastanawiając się zbytnio, jak i z ich przeciwieństwem. Mam wrażenie, że ludzie już zachłysnęli się tym wszystkim, tą masówką i mają już dosyć, więc poszukują rzeczy jedynych w swoim rodzaju.

—Mówiliśmy o torebkach- a czy planuje pani rozszerzyć jeszcze swoją ofertę na rękodzieło innego rodzaju?
— Kuszą mnie dywany, dywaniki, kosze, koszyczki... niestety nie pozwala mi na to ilość wolnego czasu, doba jest zdecydowanie za krótka!

Katarzyna Celer - artystka zajmująca się rękodziełem, mama trójki dzieci. Efekty swojej twórczości publikuje na Facebooku (https://www.facebook.com/Mrs.Szydelkoo/) i Instagramie. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza